czwartek, 12 lipca 2012

ballet

Nienawidzę jogurtów naturalnych, ble. Na szczęście dwie nabiałowe doby niedawno się skończyły i przyszła kolej na ziemniaczki w mundurkach. To już piąty dzień diety, a ja do tej pory zrzuciłam 2 kg. Myślę, że 10 jest mitem. Tak czy siak, zamierzam doprowadzić to do końca.
Najwięcej problemów sprawia mi chyba siłownia. Zwyczajnie nie mam na nią siły. Wczoraj wchodziłam do domu prawie na czworakach. 

Dzisiaj wpadną do mnie Sylwia z Izą. Przyniosą Laysy, piwo i będziemy oglądać filmy. Oczywiście nie obejdzie się bez "Nie zamulaj, napij się z nami". Nie, nie, nie. Na chudość trzeba zapracować.


poniedziałek, 9 lipca 2012

za słaba

Zawsze myślałam o B. jak o najlepszym, co mogło mnie spotkać. Miałam przyjaciela. Takiego prawdziwego przyjaciela, starszego brata. Nigdy nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że nasza relacja mogłaby się rozpaść. Życie jednak lubi płatać figle.
Aktualnie mam kupę w głowie - ładniej nie potrafię tego nazwać. 
Czuję się jak dziecko we mgle i dopiero zaczynam uświadamiać sobie jak bardzo potrzebuję kogoś, kto wciąż prostowałby mój chory umysł. Zaczynam mieć się dosyć.

Życia nie kontroluję, diety też nie.
W ciągu ostatnich 10 dni, dwa razy pozwoliłam sobie na jedzenie w wielkich ilościach. Bardzo chciałam zwymiotować, ale bałam się. Nawet nie wiem czego. Po prostu odstręczała mnie myśl, że mogłabym wywołać wymioty.
Najwyższa pora wziąć się jednak w garść, więc w obroty poszła dieta baletnicy. 
Kończę już drugi dzień głodówki. Jutro i pojutrze zaczynam życie na beztłuszczowych jogurtach naturalnych.
10kg w 10 dni? We will see.

Pilna potrzeba pozytywnego myślenia. Chociaż chwilę.

P.S Motylico, dzięki za uwagę. Chyba już jest dobrze. :)


sobota, 30 czerwca 2012

Tłustość przenajwielka.

Skrzypce - Pu-erh - Skrzypce
I tak na okrągło. 

Robię co tylko mogę, żeby nie myśleć o jedzeniu i chyba mi wychodzi. Posprzątałam w domu, sama osobiście zrobiłam obiad (paradoks?), z którego zjadłam jednego małego kartofelka i ćwiartkę pomidora. Do wieczora zjem może jeszcze tylko jednego ziemniaka? Mam nadzieję, że się uda.

Czuję się obleśnie wielka. Nie mam ochoty wychodzić na zewnątrz. Jest za gorąco, a ja nie chcę narażać nikogo na widok mojego cielska, więc pierdolę, siedzę w domu. Coś poczytam, a potem już tylko spać, spać, spać.

I nie jeść.


czwartek, 28 czerwca 2012

Be thin.

Wydatne obojczyki.
Przerwa między udami.
Wystające kości miednicy. 

Chciałabym doścignąć swoje marzenia - prozaiczne, może śmieszne, ale dla Was na pewno zrozumiałe. 
Zakładam tego bloga, bo czuję, że nigdzie indziej nie otrzymam takiego wsparcia, jakie Wy nawzajem sobie okazujecie.

  Motylki, witajcie.