czwartek, 12 lipca 2012

ballet

Nienawidzę jogurtów naturalnych, ble. Na szczęście dwie nabiałowe doby niedawno się skończyły i przyszła kolej na ziemniaczki w mundurkach. To już piąty dzień diety, a ja do tej pory zrzuciłam 2 kg. Myślę, że 10 jest mitem. Tak czy siak, zamierzam doprowadzić to do końca.
Najwięcej problemów sprawia mi chyba siłownia. Zwyczajnie nie mam na nią siły. Wczoraj wchodziłam do domu prawie na czworakach. 

Dzisiaj wpadną do mnie Sylwia z Izą. Przyniosą Laysy, piwo i będziemy oglądać filmy. Oczywiście nie obejdzie się bez "Nie zamulaj, napij się z nami". Nie, nie, nie. Na chudość trzeba zapracować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz